Ride Here! Ride Now!
Another year, another ride. This time, though, I won't be
the one pedalling and sweating—it's my stronger other half.
He caught the cycling bug, and one day he announced that he
was going to ride from Land's End to John o' Groats. I can't even remember whether
he asked me to come with him or whether I declared, before he had the chance,
that I wasn't doing it!
It's not even the distance that puts me off—it's those
relentless climbs. Besides, I'd probably need four weeks to complete it with
all my mandatory photo stops. Him? I'll be lucky if he stops for any photos at
all.
So no, not this year for me.
I do miss the feeling of a long adventure ride. I've had one
in mind for quite some time, but life has a way of competing for our time. This
year, my priority is to meet my very first—and only—niece and spend precious
time with my parents back in Poland.
Maybe next year.
But this year, he's setting off on his first epic adventure.
He's spent the entire year preparing. Every detail has been
carefully planned—the route, the bike, the equipment. He's more prepared than
I've ever been for any of my own trips! Parcels have been arriving almost
daily: cones, ball bearings, chains, spikes... honestly, I've lost track of
what half of it is. One thing I do know is that he can fix just about anything
on his bike. I've always relied a little more on luck.
I have to admit, I'm a little jealous. He's about to
experience an incredible adventure—the kind I dream about too. But, if I'm
honest, I don't think I could do it. Not least in this heat!
Instead, I'll be cheering him on every pedal stroke of the
way.
He isn't someone who likes a fuss being made over him, but
people keep asking whether he'll be raising money for charity. And I think a
challenge like this deserves to support something bigger than itself. It gives
everyone a chance to be part of the journey—not by riding the miles, but by
encouraging him, donating, and helping people whose lives are affected every
single day.
When he first told me about this ride last year, he was
determined not to put it off.
"I might not be able to do it in a few years' time.
Who knows?"
That simple thought became the inspiration behind both the
motto and the charity he chose to support.
He's raising money for the Alzheimer's Society, the UK's
leading dementia charity, funding vital research and supporting people living
with dementia and their families.
Did you know that every three minutes someone in the UK
develops dementia? It is now the leading cause of death in the UK, and the
number of people affected continues to grow each year. Although dementia is
more common in older adults, it doesn't only affect people in their eighties or
nineties. Younger people can also develop dementia, with symptoms sometimes
beginning between the ages of 30 and 65.
Life doesn't wait.
So, give the flowers now.
Enjoy life now.
Do the things you've been putting off.
Tell people you love them.
Take that trip.
Ride the bike.
Ride here. Ride now.
Stay present.
And if you think Jurek's effort is worth supporting, please
consider making a donation. Cheer him on, become part of his journey, and
together we can make a positive difference.
Nie odkładaj
życia!
Kolejny rok,
kolejna wyprawa. Tym razem jednak to nie ja będę pedałować i wylewać siódme
poty. To mój silniejszy drugi pół.
Złapał rowerowego
bakcyla i pewnego dnia oznajmił, że przejedzie trasę z Land's End do John o'
Groats. Nawet nie pamiętam, czy zdążył mnie zapytać, czy chcę jechać z nim, czy
też ja uprzedziłam jego pytanie, mówiąc, że się na to nie piszę!
To nawet nie sam
dystans mnie przeraża, ale te wszystkie mordercze podjazdy. Poza tym pewnie
potrzebowałabym czterech tygodni, żeby ukończyć trasę, biorąc pod uwagę
obowiązkowe przystanki na zdjęcia. A on? Będę miała szczęście, jeśli zatrzyma
się choć raz, żeby zrobić fotografię.
Więc nie – w tym
roku to nie dla mnie.
Tęsknię za
długimi wyprawami. Od dawna chodzi mi po głowie pewna przygoda, ale życie
nieustannie przypomina o innych priorytetach. W tym roku najważniejsze jest dla
mnie poznanie mojej pierwszej – i jedynej – siostrzenicy oraz spędzenie czasu z
rodzicami w Polsce.
Może w przyszłym
roku.
Ale w tym roku to
on rusza na swoją pierwszą prawdziwie epicką wyprawę.
Przygotowywał się
do niej przez cały rok. Dopracował trasę, rower i każdy szczegół. Jest
przygotowany lepiej, niż ja kiedykolwiek byłam przed swoimi wyprawami! Przez
cały rok niemal codziennie przychodziły paczki – stożki, łożyska kulkowe,
łańcuchy, kolce... Szczerze mówiąc, już dawno przestałam się orientować, co
jest do czego. Jedno wiem na pewno – potrafi naprawić w swoim rowerze dosłownie
wszystko. Ja zawsze bardziej liczyłam na szczęście.
Nie ukrywam, że
trochę mu zazdroszczę. Czeka go niesamowita przygoda – taka, o jakiej sama
marzę. Ale jeśli mam być szczera, chyba nie dałabym rady. Zwłaszcza w takich
upałach!
Ja będę kibicować
mu z całego serca i wspierać go na każdym kilometrze.
Nie jest osobą,
która lubi robić wokół siebie zamieszanie, ale wiele osób pyta, czy jedzie dla
jakiejś organizacji charytatywnej. I myślę, że takie wyzwanie zasługuje na to,
by nieść ze sobą coś więcej. Dzięki temu każdy może stać się częścią tej
podróży – nie jadąc na rowerze, ale wspierając ją dobrym słowem, darowizną i
pomagając ludziom, których życie każdego dnia dotyka demencja.
Kiedy rok temu
powiedział mi o swoim planie, był pewien jednego – nie będzie tego odkładał.
"Za kilka
lat mogę już nie mieć takiej możliwości. Kto wie?"
To właśnie ta
myśl stała się inspiracją zarówno dla motta tej wyprawy, jak i wyboru
organizacji, którą postanowił wesprzeć.
Zbiera fundusze
dla Alzheimer's Society – największej brytyjskiej organizacji wspierającej
osoby żyjące z demencją oraz finansującej badania nad tą chorobą.
Czy wiesz, że w
Wielkiej Brytanii co trzy minuty ktoś zapada na demencję? Jest to obecnie
najczęstsza przyczyna zgonów w kraju, a liczba osób dotkniętych tą chorobą z
roku na rok rośnie. Choć najczęściej kojarzy się z podeszłym wiekiem, demencja
może dotknąć także osoby młodsze – pierwsze objawy mogą pojawić się już między
30. a 65. rokiem życia.
Życie nie będzie
czekać.
Dlatego podaruj
kwiaty dziś.
Ciesz się życiem
dziś.
Rób to, o czym od
dawna marzysz.
Mów bliskim, że
ich kochasz.
Wyrusz w podróż.
Wsiądź na rower.
Nie odkładaj
życia!
Bądź obecny.
A jeśli uważasz,
że wysiłek Jurka zasługuje na wsparcie, proszę, rozważ przekazanie darowizny.
Kibicuj mu, stań się częścią tej wyprawy i razem z nami pomóż zmieniać czyjeś
życie na lepsze.
